ODPOWIEDZ
21 lat/a
186 cm
autor: mkj
Awatar użytkownika
cytat, długi cytat, a nawet bardzo długi cytat
triggery i tigery
następna!
  Nowy rok, nowy ja. Nowy rok idzie w parze z postanowieniami zmian. Czy to chęć zmian nawyków żywieniowych, wstawać wcześniej, zacząć więcej czytać… czy inne setki przykładów, które szybko się nudzą. Bo tak przecież zazwyczaj jest! Ludzie bardzo szybko porzucają swoje postanowienia noworoczne. W sumie, żeby nie było, sam należę do tych ludzi. A Oliver? Oliver po prostu takich rzeczy nie robi. Ale na siłowni był. Był, bo chodził tam mimo wszystko dość regularnie!
  I to, że był akurat początek roku, a on z siłowni wracał, to całkowicie inna bajka. On na tę uczęszczał dość regularnie. A jako, że ostatnio dostał propozycję modelingu, to… nie mógł sobie teraz pozwolić na zaniedbanie swojej formy, o którą tak mocno walczył!
  Dlatego nawet to, że na siłowni jednak było sporo ludzi, którzy bazowali swoją przygodę z siłownią tylko i wyłącznie na postanowieniach noworocznych, to… no musiał to jakoś przeboleć! W domu warunków do ćwiczeń nie miał, ale szczęśliwie siłownia jakoś bardzo daleko również się nie znajdowała. Jego okolica była miejscem, w którym w zasadzie wszystkie dobroci życia w mieście można było znaleźć. Takie tam zalety New Edinburgh.
  Mieszkanie w Kanadzie jednak wiązało się z tym, że zima bywała… okrutna, o ile można tak to ująć. I dzisiaj pogoda była… mocno zimowa! Śnieg i mróz. Czy trzeba więcej dodawać? Cóż, tak to było w tej Kanadzie, ale im to przecież odpowiadało.
  Wracał parkiem na piechotę, z torbą przewieszoną przez ramię. Był ubrany bardzo, ale to bardzo ciepło, z jakimś tam dodatkowym szalikiem, rękawiczkami i tak dalej. Taki chodzący Eskimos, który miał na sobie przynajmniej kilka warstw. Tylko do domu wrócić i napić się czegoś ciepłego, świetny pomysł!

@Josephine Laurent
22 lat/a
169 cm
autor: scarlett
Awatar użytkownika
heard you say i'm not the baddest bitch, you lie
wspólnie ustalamy granice, których nie chcemy przekraczać.
6.

  Josephine nigdy nie była fanką postanowień noworocznych. Gdy była młodsza, parę razy coś tam sobie obiecywała, ale raczej nie udawało jej się w tym wytrwać dłużej niż parę dni. Teraz, gdy była już dorosła, wychodziła z założenia, że jeśli chce coś w swoim życiu zmienić, wcale nie potrzebuje do tego nowego roku, miesiąca czy tygodnia — i rzeczywiście funkcjonowało to u niej lepiej właśnie w takiej formie.
  W tym roku też nie wymyśliła sobie żadnego postanowienia. Wróciła z Toronto, gdzie wybrała się z siostrą na weekend i chociaż był to krótki czas z dala od domu, czuła, że udało jej się trochę odpocząć. Po powrocie zdążyła już zaliczyć jakiś casting, a teraz wracała ze spotkania z koleżanką. Mimo zimna nie zdecydowała się na wzięcie samochodu — w godzinach szczytu szybciej dotarła pieszo. W kawiarni ugrzała się kawą, ale teraz zdążyła z powrotem zmarznąć. Weszła do parku z zamiarem pójścia skrótem, żeby jak najszybciej znaleźć się w domu. W parku nie było pusto, ale też nie tłoczno; ot, parę dzieci z matkami albo nianiami, jacyś ludzie z psami…
  No właśnie, psy.
  Akurat zapatrzyła się na uroczego, choć zlewającego się nieco ze śniegiem samojeda, czyli psa-chmurkę. Uśmiech automatycznie rozjaśnił jej twarz, ale nie zwolniła kroku i zatrzymała się dopiero wtedy, gdy poczuła, że na kogoś wpada. Wciągnęła zimne powietrze gwałtownie przez nos, szykując się do zrobienia tyrady — choć wina ewidentnie leżała po jej stronie i doskonale zdawała sobie z tego sprawę — i uniosła wzrok. Kiedy zobaczyła Olivera, żądza mordu zniknęła wprawdzie z jej oczu, ale i tak wyglądała na niezadowoloną. No bo hej, pewnie ją widział, mógł zrobić unik!
  — No i jak chodzisz? — przewróciła oczami. Były to dość niecodzienne przeprosiny, ale znali się na tyle długo, że pewnie był do takich przyzwyczajony. Gdy byli dziećmi, zachowywała się w tej kwestii dość podobnie.
  Zerknęła na jego torbę, odgarniając włosy.
  — Gdzie idziesz? — zagadnęła, zakładając rękę na rękę. Było zimno i coraz mocniej to odczuwała, a zdecydowanie nie lubiła marznąć, ale lubiła Olivera! Odkąd byli sąsiadami, widywali się wprawdzie nieco częściej, ale nierzadko tylko przelotnie. Niby oboje mieli całkiem sporo wolnego czasu, jednak mieli też swoje życia i towarzystwa, więc mimo bliskiej odległości, wcale nie widywali się dzień w dzień!

@Oliver Collins
21 lat/a
186 cm
autor: mkj
Awatar użytkownika
cytat, długi cytat, a nawet bardzo długi cytat
triggery i tigery
  Zarówno Oliver jak i Josephine byli Kanadyjczykami. Dla nich mróz aż tak straszny nie jest! O tej porze roku było dla nich całkowicie naturalnym, że jednak ta temperatura była grubo poniżej zera, tak grubo, jak warstwa śniegu pokrywająca trawniki w Alta Vista, czy w Kanacie. A zresztą, nawet niektóre zakątki Nowego Edynburgu, w którym mieszkali, były pokryte grubą warstwą śniego. Chociażby park, przez który teraz zdarzyło się im przechodzić. Chociaż tutaj wcale nie było tak źle i dało się przejść bez przedzierania się przez zaspy.
  Chyba najlepszym aspektem tego wszystkiego – a przynajmniej w tej chwili – była obecność czworonożnego przyjaciela w postaci samojeda. Tak, pies-chmurka jakoś idealnie wpasowywał się w klimat zimy, puszystego śniegu pokrywającego okolicę i tej całej zimowej aury, która ich otaczała od jakiegoś czasu. Sam Oliver również obrzucił przeciągniętym spojrzeniem psiaka, który faktycznie trochę zlewał się z tym śnieżnobiałym… śniegiem.
  Tutaj ewidentnie była to wina ich obojga – zarówno sam Oliver przestał zwracać uwagę na to, co dzieje się przed nim, ale i Josie zaczęła się zachowywać podobnie. Poczuł uderzenie, o ile można tak nazwać sytuację, w której ktoś na Ciebie wchodzi. Zrobił krok do tyłu.
   — No i jak chodzisz? — Odparł, przekrzywiając lekko głowę, być może nawet z małą dozą irytacji. Wyciągnął z uszu słuchawki, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że powiedział dokładnie te same słowa, co przyjaciółka. Zlustrował jej znajomą twarz spojrzeniem i wzruszył ramionami. — Wracam z siłowni. — Odpowiedział, rozglądając się po parku. To pytanie już szczęśliwie dosłyszał!
   — A Ty, co się pałętasz? — Zadał jej pytanie.

@Josephine Laurent
22 lat/a
169 cm
autor: scarlett
Awatar użytkownika
heard you say i'm not the baddest bitch, you lie
wspólnie ustalamy granice, których nie chcemy przekraczać.
  Josephine potrafiła znaleźć plusy w każdej porze roku. Raczej nie należała do osób, które narzekają, że jest za zimno, za gorąco, pada albo świeci słońce. Tej zimy zaczynała mieć już jednak trochę dosyć, bo trwała długo i powoli zaczynała tęsknić za promieniami ciepłego słońca na skórze. Teraz co najwyżej mróz szczypał ją w policzki, a dłonie czerwieniły się z zimna, bo nie uznawała noszenia rękawiczek. Miało to swój urok, ale skoro świąteczno-sylwestrowe szaleństwo już się skończyło… Cóż, mogłaby nadejść wiosna.
  Gdyby mieszkała sama, pewnie już dawno miałaby psa. Niestety matka uważała, że zwierzęta nie pasują do ich wymuskanego apartamentu i Josie mogła sobie tylko pomarzyć. Jako dziecko starała się wprawdzie przekonać rodziców, ale nic z tego nie wynikło. Na szczęście coraz bardziej dojrzewała do decyzji o wyprowadzce, toteż stan rzeczy miał szansę niebawem ulec zmianie.
  Zmarszczyła lekko nos, przekonana, że Oliver złośliwie ją przedrzeźniał. Zauważyła wprawdzie słuchawki w jego uszach, ale fakt, iż powiedział słowo w słowo to samo, nie mógł być przypadkiem! Darowała sobie jednak komentarz, dlatego do końca swoich dni będzie żyła w błędzie. Trudno!
  — Byłam z koleżanką na kawie, a teraz to nie wiem… Chyba wracam do domu — wzruszyła ramionami. Niekoniecznie jej się do tego spieszyło, ale nie miała też ochoty włóczyć się po galeriach handlowych, a świeże powietrze też nie zachęcało; było jej zimno.
  Zerknęła jeszcze przez ramię, ale nie dostrzegła już psa. Wróciła wzrokiem do Collinsa i odgarnęła za ucho kosmyk jasnych włosów, w których iskrzyły płatki śniegu — teraz już nie sypał, ale gdy szła do parku, trochę popadało.
  — A ty? Idziesz do domu czy gdzieś indziej? — zagadnęła. Skoro tak, to mogli iść razem, w końcu byli sąsiadami, ale jeśli nie, to nie chciała mu krzyżować planów. Nie, żeby spodziewała się, że będzie chciał zmieniać dla niej plany, ale wolała uniknąć ewentualnych niezręczności.

@Oliver Collins
21 lat/a
186 cm
autor: mkj
Awatar użytkownika
cytat, długi cytat, a nawet bardzo długi cytat
triggery i tigery
  Przede wszystkim każda pora roku jakieś plusy ma. Lato? Ciepło. Zima? Śnieg, albo lodowiska, albo krótszy dzień… zależy jak na to spojrzeć! W każdym przypadku da się znaleźć, te dwa są takie najbardziej oczywiste, ale również najbardziej kontrastujące ze sobą. Jesień, czy wiosna też swoje zalety posiadają! Równocześnie nie da się zapomnieć o ich wadach, bo… przez pryzmat tych negatywnych aspektów również da się na to wszystko spojrzeć. Ciepło? Za gorąco! Śnieg? Trzeba odśnieżać. I tak dalej, i tak dalej.
  Pies, czy jakiekolwiek zwierzę to nie tylko zalety, głaskanie, zdjęcia i zabawa. To tez obowiązek, a nawet cała masa obowiązków! Chociaż oczywiście spora część z nich to też takie, które mogą naprawdę sprawiać przyjemność. Wszystko tak naprawdę zależy od tego jak się do tego podejdzie! Niektórzy niestety nie zdają sobie z tego sprawy do momentu, kiedy faktycznie trzeba się tym zająć. Czy to wizytami u weterynarza, odpowiednią ilością ruchu, wyjść na spacery… i innymi wieloma rzeczami, o których pewnie nawet nie mam pojęcia, bo psa nie mam. A pandy są naprawdę samodzielne!
   —A fajna ta koleżanka? — Zapytał, oczywiście żartobliwie! — Czyli idziemy… w tym samym kierunku? — Dopytał, marszcząc za to teraz lekko brwi, bo jeżeli szli w tym samym kierunku, to… wielce logicznym było to, że zderzyli się czołowo, idąc W TYM SAMYM KIERUNKU. No cóż, zostawmy na boku te nieścisłości logiczne, których tutaj wcale nie ma.
   — Do domu, do domu, tak. Wypić coś ciepłego, bo zamarznąć idzie. — Wzdrygnął się, bo zdecydowanie warunki pogodowe ich nie rozpieszczały. — Gdyby nie to, że już byłaś na kawie, to bym Cię zaprosił do Ciebie na kawe, bo ja przecież takiego fancy automatu do kawy nie mam. Jestem tylko biednym aktorem, nie z bogatego domu. — Zażartował sobie. A bo co, bo mógł!

@Josephine Laurent
22 lat/a
169 cm
autor: scarlett
Awatar użytkownika
heard you say i'm not the baddest bitch, you lie
wspólnie ustalamy granice, których nie chcemy przekraczać.
  Przynajmniej wiadomo, że pod względem preferencji pogodowych nie byli wybredni i odnaleźliby się w każdych warunkach. No, prawie, bo Josie wiedziała na pewno, że nie chciałaby mieszkać w kraju, gdzie istnieje tylko jedna pora roku. Kanada była pod tym względem w porządku, więc nie mogła narzekać. A Oliver na pewno zdawał sobie sprawę z tego, że narzekać potrafiła… Choć na szczęście niezbyt często, nie była jakąś jękliwą marudą, której towarzystwo wysysało siły witalne po pięciu minutach.
  Zamiast pandy wolała raczej domowe zwierzę. Pies bez wątpienia takim był i prędzej czy później jakiegoś przygarnie — na razie, powiedzmy, nie miała sprzyjających temu warunków.
  Zaśmiała się krótko w pierwszej odpowiedzi na jego pytanie o koleżankę.
  — Nie w twoim typie — odparła po chwili krótkiego zawahania. Jakby wiedziała, jaki był jego typ.
[skapit]Dobra, też myślałam o tym, że nie powinni się zderzyć, ale niezbadane są wyroki boskie, a tym bardziej moje, więc załóżmy, że mogło się tak zdarzyć.
  — Tak, w tym samym — przytaknęła, ruszając niespiesznym krokiem dalej. — Słuchaj, nie widzę przeciwwskazań. Piję średnio sześć kaw dziennie, a po takim spacerze trzeba się czymś ugrzać.
  Właściwie nie rozumiała, czemu nie widują się częściej, mieszkając tak blisko siebie. Dobra, każde z nich miało własne życie, zupełnie odrębne, ale nie trzeba było spędzać całego dnia na wspólnej kawie albo kakao przed snem!
  — Jak z biednego aktora ewoluujesz w bogatego aktora, to będziemy pić kawę u ciebie. Mam nadzieję, że na jakimś Lazurowym Wybrzeżu, czy coś — zaśmiała się. Jak Oliver stanie się bogaty, to pewnie będzie miał wille w różnych miejscach świata… No i oby nie zapomniał wtedy o najlepszej, najwspanialszej i ulubionej przyjaciółce!

@Oliver Collins
21 lat/a
186 cm
autor: mkj
Awatar użytkownika
cytat, długi cytat, a nawet bardzo długi cytat
triggery i tigery
Pogoda zawsze jakaś jest – zazwyczaj nie da się jej przewidzieć. Trzeba być w stanie się przygotować na wszystko i tyle. Nie miał preferencji na temat pogody, jaka była: taka była. I tyle! Oczywiście, nie chciałby też mieszkać w jakimś miejscu, gdzie byłoby ciągle 40 stopni, albo ciągle -20 stopni. Ottawa ma dość specyficzną pogodę. Na przykład teraz sprawdziłem i w środę w ciągu dnia ma być 12 stopniu, a w nocy -14. Trochę specyficzne! No, ale przynajmniej jest dynamiczna i nie nudzi się za szybko.
On też lubił ponarzekać, czasem dla zasady i samego narzekania. Ludzie lubili narzekać i chyba każdemu się zdarzało. Jednym częściej, drugim rzadziej, ale każdemu ewentualnie się zdarzy!
Panda to świetne zwierzę! Pies też, ale pand proszę mi tu nie obrażać.
— Ale się znasz. — Wzruszył ramionami. Tak, bo na pewno wiedziała jaki jest ten jego typ. Zazdrosna pewnie była za samo pytanie! Dobra, wcale tak nie pomyślał.
— Nie? Ale mogę zaoferować tylko jakąś rozpuszczalną, jeżeli jesteś zainteresowana. — Odparł, kiedy ruszyli razem w tym samym kierunku. — W taką pogodę coś ciepłego to mus zaraz po tym jak się wróci do domu. Herbata, kawa…. Kakao, o, kakao by było dobre. Albo jakaś gorąca czekolada. — pokiwał głową. No, ale takich rarytasów to w domu nie miał.
Oboje byli zajęci zazwyczaj, nie mogli się zgrać. Ich kalendarze były ustawione tak, że jak on miał wolne, to ona nie miała. I na odwrót. — Teraz to mi w sumie prędzej zamienić się w modela. Mówiłem ci o tym?? Dostałem propozycję, żebym w jakichś fancy łaszkach pochodził i poświecił swoim pięknym wyglądem. — Pochwalił się. Dlatego też teraz trochę bardziej dbał o to, żeby jeszcze bardziej postarać się o swoją sylwetkę i wygląd. A to przerzucało się na trochę więcej ćwiczeń i lepszego jedzenia. A mniej tego śmieciowego.

@Josephine Laurent
22 lat/a
169 cm
autor: scarlett
Awatar użytkownika
heard you say i'm not the baddest bitch, you lie
wspólnie ustalamy granice, których nie chcemy przekraczać.
Może i nawet trochę zazdrosna była, ale po pierwsze: nigdy w życiu by się do tego nie przyznała, a po drugie: to uczucie trwało tak krótko, że po chwili nie była pewna, czy rzeczywiście jej przez moment towarzyszyło, czy tylko jej się wydawało. Ponieważ bezpieczniej i wygodniej było przyjąć tę drugą opcję, tak właśnie zrobiła i postanowiła do tego więcej nie wracać.
Oczywiście, że się znam. Jestem modelką, wiem, jak wyglądają ładni ludzie — uznała, choć może powinna raczej powiedzieć „jestem wannabe modelką”. Ale pewnego dnia jej się poszczęści, naprawdę w to wierzyła! Po prostu jej czas jeszcze nie nadszedł, ale na szczęście miała go jeszcze sporo przed sobą. Chyba…
Mój ekspres chyba ma funkcję robienia gorącej czekolady, ale tak naprawdę to zwykłe kakao. Jak chcesz, to ci zrobię, mam chyba nawet bitą śmietanę — zaoferowała, gdy ruszyli w kierunku swojego apartamentowca.
Spojrzała na niego z zainteresowaniem, gdy wspomniał o modelingu. Tym razem przez jej twarz naprawdę przebiegł cień zazdrości, ale zupełnie innej niż poprzednio. Oczywiście, żeby nie było, cieszyła się jego sukcesem!
Nie mówiłeś! Ale jak to, co, gdzie, skąd ta propozycja? — zapytała ze szczerym zainteresowaniem. — No nieźle, teraz będziesz moją konkurencją na rynku pracy — dodała, choć bardziej żartobliwie niż na serio, po czym uśmiechnęła się łagodnie. No tak, teraz ta cała siłownia rzeczywiście miała sens, bo, szczerze mówiąc, wcześniej, kiedy powiedział jej, skąd wraca, była lekko zaskoczona.
Ale dobrze, zostań gwiazdą modelingu, to może mnie wkręcisz. Pamiętaj, że zawsze ci kibicowałam! — poklepała go po plecach.

@Oliver Collins
21 lat/a
186 cm
autor: mkj
Awatar użytkownika
cytat, długi cytat, a nawet bardzo długi cytat
triggery i tigery
  Nie podejrzewałby jej o tę zazdrość. Bo dlaczego miałby być! Może był ciemny w tej materii, ale po prostu nie widział powodu, dla którego miałaby tak się czuć! W końcu byli tylko przyjaciółmi, którzy wrócili do kontaktu ze sobą po dłuższym czasie. No, ale zdawał się też tutaj na jej opinię, skoro stwierdziła, że koleżanka nie była w jego typie, to widocznie nie była! Nie, żeby szukał teraz miłości, miał inne - ważniejsze tematy na głowie. A nie jakieś zawracanie sobie głowy takimi… pierdołami!
   — No no, powiedzmy, że jest tak jak mówisz. — Pokręcił głową. Mógłby być bardziej złośliwy, zapytać, czy to „znanie się”, wychodzi jej tak dobrze jak bycie modelką na przykład, ale… wyjątkowo nie chciał tego zrobić! Tym razem jej po prostu odpuścił, bo i tak miał zamiar ją poinformować, że przecież on sam zaraz zostanie modelem, a nawet nie zamierzał!
   — A chociaż smakuje lepiej? W sumie… kakao tez spoko. Takie wiesz, nafaszerowane chemią i nie wiadomo czym. Takie jak się piło za dzieciaka. — Pokiwał głową. Tak, jakieś takie byle jakie kakao, kiedy jeszcze byli mniej świadomi na temat zdrowej żywności, i w sklepie można było kupić rzeczy, których dzisiaj się już nie dało. — Dobra, takiego nie masz, ale też może być dobry. Przekonałaś. — Stwierdził. Chociaż on sam się bardziej przekonał, niż ona jego, ale niech jej będzie!
   — A tak wyszło, wiesz? Skakałem po jakichś przesłuchaniach i akurat ktoś się napatoczył, że organizowali też jakieś tematy z modelingiem i zaproponowali mi coś takiego. Poszedłem, wszyscy stwierdzili, że jestem wspaniały… i o to jestem. — Zażartował, chociaż mniej więcej tak to wyglądało. No i ostatecznie żartował sobie z czegoś, czym… się trochę jarał!
   — Oczywiście. Postaram się być delikatny, ale wiesz jak jest… jestem wspaniały, wystarczy, że będę stał i super wyglądał… to na tym to polega w końcu, nie? — Zaśmiał się. Nie wiedział, czemu miałaby być zaskoczona i nie widział, żeby była też jakoś zazdrosna, zła, czy cokolwiek.
   — Zostanę gwiazdą modelingu i zobaczę co da się zrobić, ziom. — Odpowiedział, również ją klepiąc po plecach. — To teraz chodź ogarnąć to kakao, musisz wkupić się w moje łaski. — Zaśmiał się ponownie, a oni ruszyli dalej po to kakao!

@Josephine Laurent

z/t x2
ODPOWIEDZ

Wróć do „New Edinburgh Park”