ODPOWIEDZ
20 lat lat/a
168 cm cm
autor: Asta
Awatar użytkownika
Wiem że ty też nie możesz spać ale zamiast płakać sama, tańczysz do rana w mieście. Na story krótkie sukienki. Ale w ulubionych same smutne piosenki. Szminka tuszuje sztuczne uśmiechy, w szpilkach próbujesz uciec od presji.
Lubię przekraczać granice, ale musimy wiedzieć kiedy się zatrzymać...
12 stycznia, Toronto

Niebo malowało się paletą przeróżnych barw. Od pomarańczowych, po różowe i fioletowe, kończąc na granacie który od od zachodu powoli wstępował na nieboskłon. Choć zima dawała popalić mieszkańcom Kanady, dzisiejszy dzień choć mroźny to zaszczycił pięknym słońcem, które teraz już chyliło się ku zachodowi. Z mostu, na którym właśnie stały roztaczał się przepiękny widok na skąpaną w ostatnich promieniach zimowego słońca, panoramę Toronto.
Święta były ciężkie, jak zwykle w rodzinie Laurentów. W wystawnej kolacji poza rodzicami, uczestniczył też gubernator generalny kanady, więc całość przypominała raczej dostojną ceremonie, niż świąteczną kolację. Juliette skrupulatnie pilnowała, żeby wszystko było idealnie. Zaczynając od wyglądu córek, którym podała dokładne wytyczne co do stroju i uczesania. A kiedy zasiedli przy suto zastawionym stole, przy dźwiękach cichych kolęd i świetle ogromnej choinki stojącej w kącie jadalni… Zaczęła się prawdziwa szopka. Taka, w której Jezus na pewno nie chciałby przychodzić na świat. Trzeba było śmiać się z żartów gubernatora i komplementować zdjęcia jego żony, które co jakiś czas pokazywała na swoim najnowszym iphonie. Po świątecznej męczarni przyszedł czas na noworoczny bal charytatywny, w którym oczywiście obie znów musiały uczestniczyć. W końcu, kiedy opadły świąteczne i sylwestrowe emocję, obie dziewczyny potrzebowały wyciszenia. Oddechu od rodzinnego domu i rodziców. Wyjazd do Toronto był całkowicie spontaniczny, ale już pierwszego dnia wiedziały, że to najlepszy pomysł. Z dala od domu, mogły wreszcie odetchnąć i odreagować.
Dzisiejszy dzień spędziły na zwiedzaniu i odwiedzaniu ciekawych miejsc. Spacerowały uliczkami Toronto, śmiały się, robiły zdjęcia. Wyjazd był jak wakację w trakcie zimy. I choć mróz szczypał w policzki, Genevieve czuła się naprawdę szczęśliwa.
- Chyba mogłabym tu zostać już na zawsze… - Westchnęła, odwracając wzrok od panoramy miasta i spojrzała na swoją siostrę, której policzki przybrały kolor dojrzałej wiśni. Temperatura nie rozpieszczała. Podała jej bidon, w której zamiast herbaty było grzane wino. - W sumie mogłabym zostać wszędzie, gdzie nie ma rodziców… - Dodała po chwili ze śmiechem i poprawiła kremowy szalik. Zaraz potem wyjęła telefon, robiąc kilka zdjęć widoków jakie miała przed sobą. Przy okazji zerknęła na liczbę nieodebranych połączeń od matki. Pamiętała doskonale złość w jej głosie, kiedy wczoraj oznajmiły że nie przyjadą na kolację bo właśnie dojechały do Toronto i wrócą najszybciej po weekendzie. Skrzywiła się lekko, chowając urządzenie do kieszeni kurtki i spojrzała znowu na Josie. - Myślisz, że zabiją nas po powrocie? - Spytała z rozbawieniem, opierając się o balustradę. Rzadko kiedy wyjeżdżały gdzieś we dwie. W zasadzie rzadko kiedy robiły to tak spontanicznie. Ale to właśnie tego Genevieve potrzebowała. Resetu, z dala od Ottawy…

@Josephine Laurent
22 lat/a
169 cm
autor: scarlett
Awatar użytkownika
heard you say i'm not the baddest bitch, you lie
wspólnie ustalamy granice, których nie chcemy przekraczać.
5.

  Co roku próbowała zakochać się w świętach.
  Z jednej strony lubiła ten klimat: kolorowe światełka na ulicach, śnieg, świąteczne piosenki w sklepach, pieczenie pierniczków… Wszystko to potrafiło sprawić jej naprawdę sporo frajdy, ale pewnego dnia trzeba bylo wrócić do rzeczywistości. Ich rzeczywistością, niestety, była wiecznie nadąsana matka i olewający wszystko ojciec. Owszem, apartament Laurentów był przystrojony idealnie niczym w amerykańskim filmie świątecznym — w końcu Laurentowie musieli mieć czym się chwalić w mediach społecznościowych — ale atmosfera w domu niestety odbierała całą tę magię. Z jednej strony była do tego przyzwyczajona, a z drugiej wciąż czasem czuła się jak mała dziewczynka, rozczarowana tym, że rzeczywistość znowu okazała się inna od świątecznych filmów, które zawsze w grudniu pochłaniały z Genevieve.
  Sylwester niestety nie był lepszy, bo choć Josie od lat uciekała w imprezy ze znajomymi, to noworoczne obiady z szychami od rodziców zawsze były dla niej katorgą.
  Teraz jednak wreszcie miała szansę odpocząć.
  Spodziewała się, że rodzice nie będą zadowoleni z ich wyjazdu. Nie uprzedziły ich wcześniej, nie dostosowały się do ich planów. Zostawiły jedynie pospiesznie napisaną karteczkę na blacie w kuchni, informując, że będą z powrotem w poniedziałek. Nie zamierzała odbierać telefonów (którymi matka bardzo szybko zaczęła je bombardować) ani tłumaczyć się jakkolwiek dogłębniej — były dorosłe i nie potrzebowały pozwolenia rodziców, żeby wyjechać na kilka dni. Toronto było wystarczająco oddalone od Ottawy, by nie czuły na karku oddechu matki i ojca, ale na tyle blisko, żeby Josie nie bała się ruszyć w taką podróż samochodem.
  Podeszła bliżej, biorąc od siostry bidon. Rzeczywiście było chłodno, ale szkoda było czasu na siedzenie w hotelu; Toronto było całkiem urokliwym miastem, lubiła tu wracać.
  — Brak rodziców to zdecydowany plus, niezależnie od lokalizacji, ale tęskniłabym za Ottawą — przyznała. Mimo iż stolica chyba nie powinna kojarzyć jej się dobrze ze względu na dom, lubiła to miasto. Przeżyła w nim wiele złych chwil, ale też całe mnóstwo dobrych. Bilans się wyrównywał i gdyby miała gdzieś układać sobie życie, to najchętniej właśnie w Ottawie.
  — Myślę, że przede wszystkim to nie ich sprawa. Jesteśmy dorosłe, nie musimy się spowiadać z każdego wyjścia — wzruszyła ramionami. — Myślisz, że matka się o nas martwi? Nie. Po prostu chce mieć nad nami kontrolę, bo boi się, że jak coś nawywijamy, to dojdzie to do mediów i odbije się na jej karierze. Tylko to się liczy. Kariera.
  Mówiła bez cienia żalu. Miała czas, by przyzwyczaić się do tego, że była dla rodziców niejako narzędziem, PR-ową maskotką, a nie kochanym dzieckiem, dla którego chciało się tego, co najlepsze.
  — Musimy wymyślić sobie jakiś wyjazd na lato, żeby było ciepło. Może Europa? — rzuciła, zmieniając temat na mniej przygnębiający.

@Genevieve Laurent
ODPOWIEDZ

Wróć do „Reszta świata”