ODPOWIEDZ
22 lat/a
169 cm
autor: scarlett
Awatar użytkownika
heard you say i'm not the baddest bitch, you lie
wspólnie ustalamy granice, których nie chcemy przekraczać.
7.

Po wyjątkowo długiej zimie wreszcie było czuć wiosnę. Fakt ten całkiem ucieszył Josie, bo z niecierpliwością czekała na moment, w którym będzie mogla schować głęboko do szafy płaszcz i wychodzić z domu w lekkich sukienkach albo w szortach. Na takie stylizacje było jeszcze o wiele za zimno, ale wszystko zmierzało ku lepszemu.
Dosłownie wszystko.
Kilka dni temu podpisała kontrakt z agencją. Wreszcie opłaciło jej się chodzenie od castingu do castingu i gorzkie rozczarowania, gdy okazało się, że nie została wybrana. Teraz miała nadzieję na lepsze jutro i chociaż to była świeża sprawa, a ona nie zdążyła się jeszcze w żaden sposób wzbogacić, oglądala już w internecie mieszkania na wynajem. Wyprowadzka od rodziców była pierwszym, co postanowiła zrobić w temacie usamodzielnienia się.
Pierwszą osobą, jaką poinformowała o kontrakcie, był Oliver. Miała wrażenie, że w tej kwestii nikt nie zrozumie jej tak dobrze, jak on; oboje zmagali się z podobnymi problemami i oboje w ostatnim czasie odnotowali na tym polu sukces! Niedawno przecież Collins poinformował ją, że sam dostał propozycję pracy w modelingu. Kto wie, może za jakiś czas oboje będą na billboardach na Time Square?
Na razie jednak byli wciąż w Ottawie i umówili się do pubu. Ponieważ byli sąsiadami, nikt na nikogo nie czekał, bo na miejsce udali się razem. W lokalu było sporo osób, ale udało im się znaleźć wolny stolik, gdy już zamówili to, na co mieli ochotę.
Z jednej strony nie mogę się doczekać wyprowadzki, a z drugiej przyzwyczaiłam się już, że znowu jesteś moim sąsiadem — westchnęła, kręcąc słomką w swoim drinku. — Ale na razie żadne mieszkanie mi się nie podoba. Wszystkie są takie… No, powiedzmy, że przyzwyczaiłam się do standardu na Clarence Street, a na coś takiego nie do końca mnie na razie stać.
Rozejrzała się po lokalu, po czym wróciła wzrokiem do przyjaciela.
A ty? Jakieś nowości? Sesje? Randki? — zainteresowała się.

@Oliver Collins
21 lat/a
186 cm
autor: mkj
Awatar użytkownika
cytat, długi cytat, a nawet bardzo długi cytat
triggery i tigery
  Zima zimą, można lubić, można nie lubić… ale ostatecznie nie może trwać wiecznie. W końcu musi się skończyć i w Kanadzie wcale nie jest inaczej, niż gdziekolwiek indziej na świecie. No, może z jakimiś wyjątkami typu Antarktyda, chociaż nie mam bladego pojęcia jak tam wyglądają pory roku. Zakładam, że jakaś wieczna zima, czy coś.
  Wracając jednak do tematu: i do Ottawy wreszcie zawitała wiosna. Nie było może jeszcze jakoś ciepło, momentami pojawiał się śnieg, ale zdecydowanie nie był to okres, w którym zaspy śniegu, wiele stopni na minusie byłoby czymś codziennym. Nie znaczyło to też tego, że mogliby już wychodzić bez kurtek, czapek i całego osprzętowania, ale… no wiosenny klimat już dawał się czuć, po prostu!
  Ucieszył się na wieść od Josie, że udało się jej podpisać pierwszy kontrakt. Co prawda po nim, ale kontrakt to kontrakt! Widocznie miał więcej szczęścia… no, trzymajmy się tej wersji. Jak widać, obojgu zdawało się teraz wieść coraz lepiej. Na polu zawodowym oboje mogli świętować sukcesy… albo przynajmniej coś, co miało do tych sukcesów prowadzić.
  Wizyta w pubie była czymś innym, co zdarzało się im w ostatnim czasie. Ze względu na bliskość ich mieszkań, które znajdowały się w zasadzie w tym samym budynku, to raczej spotykali się na miejscu, albo na kawie na mieście, a nie w takich miejscach. Dzisiaj jednak oboje uznali, że to okazja na coś wyjątkowego. A nie na siedzenie w domu!
   — I teraz będziesz cierpieć i tęsknić… ale raz Ci się zdarzyło i przeżyłaś jakoś. Chociaż teraz… teraz pewnie będzie jeszcze ciężej. — Stwierdził z lekkim uśmiechem i wzruszył ramionami. — Noo, Clarence Street to jednak Clarence Street, nie da się ukryć. — Przytaknął.
   — Pomyśl o wynajmie pokoju, wiadomo, taniej niż całe mieszkanie… ale też z obcymi ludźmi, to różnie bywa, nie? Taka księżniczka jak Ty, to w ogóle by ci już ciężko było się tak przestawić. — Stwierdził, po czym upił kilka łyków zimnego piwa, które sobie zamówił.
   — No, ale przynajmniej jeżeli chodzi o te koszta, to mamy tutaj zniżkę, bo dorabiam sobie. Zawsze to coś taniej, akurat na wynajem ci zostanie jak już pierwsze pieniądze ci wlecą. — Zaśmiał się. Tak, Oliver dorabia jako kelner w barze tutaj. Jest nawet wpisany na listę miejsc pracy! Ale to taka mała pierdoła. Dorabiał tutaj, tak, ale ostatnio brał mniej dodatkowych zmian, bo chciał się skupić na swoim nowym kontrakcie.
   — Ja? A no co, jakąś tam sesję pierwszą już miałem, ostatnio też naprawdę niezły casting, myślę, ze może wyjść z tego coś więcej… czekam na telefon cały czas, ale wiemy jak to jest, nie można się poddawać, nie? — Zaśmiał się. — Randki to nic akurat… ostatnio właśnie jak się po planie sesji kręciłem to inny gość do mnie podbijał, no ale… no, nie w moim typie, że tak powiem. — Wzruszył ramionami. — A Ty? Jak tam w ogóle sprawy z pierwszym kontraktem, był stresik, co? — Rzucił, obrzucając przyjaciółkę zainteresowanym spojrzeniem.

@Josephine Laurent
22 lat/a
169 cm
autor: scarlett
Awatar użytkownika
heard you say i'm not the baddest bitch, you lie
wspólnie ustalamy granice, których nie chcemy przekraczać.
  Wiosenna aura miała to do siebie, że ludzie chętniej wychodzili z domów. Nie chodziło tylko o to, że jest cieplej i wraca ochota na spędzanie czasu na świeżym powietrzu; po prostu ludzie woleli wychodzić, gdy po policzkach rozlewały się promienie ciepłego słońca, a nie szczypał mróz. Chociaż jacyś amatorzy zimna też na pewno by się znaleźli, ale Josephine raczej do nich nie należała. No, może tylko w grudniu.
  Wolała pominąć fakt, że pierwszy kontrakt podpisała po Oliverze, który nawet nie wiązał wcześniej swojej przyszłości z modelingiem. Koniec końców najważniejsze było to, że oboje mogli teraz liczyć na sławę, pieniądze i wielką karierę! Josie nie należała do osób, które zazdrościły innym sukcesów — a już z całą pewnością nie zazdrościła ich przyjaciołom.
  Równie dobrze mogli świętować w domu, ale skoro mieli oblewać kontrakty (dobra, kontrakt Olivera z lekkim opóźnieniem, ale nie szkodzi!), to wyjście na miasto wydawało się lepszą opcją. I przynajmniej nikt im nie przeszkadzał, bo przecież żadne z nich nie mieszkało samo. Na takie luksusy jeszcze przyjdzie pora!
  No teraz nie będę tęsknić aż tak, bo będziemy mogli się czasem odwiedzać — zauważyła. — Tym razem nikt nie wyprowadza się do innego miasta, ale rozumiem, mieszkanie w jednym budynku trochę nas rozleniwiło.
  Skrzywiła się lekko, gdy wspomniał o wynajmie pokoju. Nie uważała się za księżniczkę (i tu trochę się myliła), ale mieszkanie z obcymi ludźmi nie leżało w kręgu jej zainteresowań. Nigdy nie wiadomo, na kogo się trafi. Już jednych kiepskich współlokatorów miała — własną rodzinę — i teraz chciała odetchnąć. No ale jeśli rzeczywiście nie będzie jej stać na samodzielny wynajem, to będzie musiała rozważyć taką opcję.
  O, czyli wybrałam dobre miejsce. Świetnie. Widzisz? Już uczę się oszczędzać — klasnęła w dłonie. Do tej pory w ogóle nie przejmowała się pieniędzmi; zawsze dostawała od rodziców tyle, ile potrzebowała. Czasem też udało jej się nawet coś odłożyć, więc będzie miała trochę na start. Była jednak zdeterminowana, by realnie się usamodzielnić i nawet jeśli czasem rzeczywiście bywała księżniczką, zamierzała zrobić wszystko, by ten cel osiągnąć.
  Może jeszcze oddzwonią, czasem im to zajmuje trochę czasu — odparła i uśmiechnęła się, słysząc jego kolejne słowa. — No nieźle, jesteś taki wspaniały, że każdy się tobą interesuje. A co dopiero, jak zostaniesz supermodelem?
  Wcale nie mówiła tego z ironią. Naprawdę wierzyła, że Collins jest w stanie zrobić wielką karierę. W siebie też wierzyła, dlatego liczyła na to, że kolejne sukcesy też będą celebrować wspólnie!
  No, to jest stres. Bałam się, że wpakuję się w coś dziwnego, a nie chciałam prosić rodziców o pomoc z tą umową… Wiesz, mają prawników, którzy pewnie mogliby coś doradzić, ale nie powiedziałam o kontrakcie ani matce, ani ojcu — upiła łyk drinka. — Powiem dopiero, jak będę się przeprowadzać, żeby nie musieć słuchać, jaka jestem głupia i nieodpowiedzialna.

@Oliver Collins
ODPOWIEDZ

Wróć do „The Royal Oak - Beechwood”